• Wpisów:27
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:02
  • Licznik odwiedzin:4 175 / 860 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pinger blokuje dodawanie komentarzy pod moimi postami -.-

W weekend nadrabiałam niedobory jedzeniowe. Dziś wróciłam od P. do swojego mieszkanka, zrobiłam zakupy i wracam do wciskania w siebie witaminek. Kupiłam zupę krem z biedronki i była absolutnie genialna. Droga, ale pyszna.

Dziś:
bułka z serem i szynką
płatki z mlekiem
zupa krem marchewkowo-dyniowa + 2 tosty
[jeszcze planuje sałatkę]

Postaram się dziś poćwiczyć i nie wymigiwać tym, że jest 20 a ja jeszcze nic nie umiem na jutro. Ale już idę się pouczyć. W ten weekend pierwszy raz od października robiłam absolutne nic <3
  • awatar chelsjesss: Pinger znowu jakiś pokręcony, więc pewnie te blokowanie wpisów wcale prawdą nie jest (z resztą jak widać dodaję ten). Ja za to wstawiam po sto razy wpisy i i tak się dodawać nie chcą :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, odkąd pisałam ostatni raz trochę się zmieniło i przez moje pochorowanie się prawie nic nie jem. Zrzuciłam 3kg w tydzień ale nie jestem bardzo zadowolona bo już czuję, że mój organizm bardzo nie domaga. Niestety jak tylko próbuję coś zjeść to po 2-3 kęsach mam dosyć. Właśnie zrobiłam postęp i zjadłam bułkę z masłem i trochę marchwi z groszkiem, ale pewnie mi to wystarczy na cały dzień.
 

 
*czwartek*
Activia gruszkowa
Tost z białym serem
Big milk
Cola zero
Rogal

*piątek*
Tost z białym serem
Rogal z masłem
Bułka z masłem
Dwa tosty z masłem i 2 parówki

*sobota*
Activia gruszkowa
4 tosty z masłem
Herbata z cukrem
Kilka łyżek ciecierzycy


Niedomagam. Pisze z łóżka.
 

 
Wczoraj
-jogurt muller
-makaron z sosem pieczarkowym
-sernik
-activia gruszkowa

Wzięłam antydepresanty i znowu mnie zmuliło, jest mi już niedobrze 24h . Jak ja mam funkcjonować skoro nawet leków nie mogę brać?
 

 
O świętach chyba nie ma co pisać. Wróciłam do studenckiej nory i zabieram się za ogarnianie życia. Pogoda jest śliczna i motywująca.

Wczoraj zrobiłam 10min skalpela i musiałam ratować dobytek przed kotami. Ale dziś pójdzie lepiej.

Ugotowałam w domu gulasz warzywny i już sie nie mogę doczekać aż go spróbuje. Ale najpierw szpinak i pieczarki.

Miłego dzionka
  • awatar Susisävel: Studencka nora... jakie to cudne sformułowanie. I jakie prawdziwe ^^ Powodzenia w ogarnianiu życia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zwaliłam środę, ale strasznie byłam zła na moją współlokatorkę. Zawsze jej daje ściągnąć, dużo ostatnio dzięki mnie zdała. Jak na egzaminie z anatomii nic nie wiedziała to też jej podałam moją kartę odpowiedzi. I tym razem to ja potrzebowałam odpowiedzi na jedno pytanie na zaliczeniu z patomorfologii. Prosiłam pięć razy i koniec końców kartkę z odp dostała dziewczyna obok mnie. Naprawdę myślałam że się z A przyjaźnimy i by mnie nigdy tak na lodzie nie zostawiła. Trudno że nie zdałam i nie będę mieć wolnych świąt jak chciałam (A sie opierdziela od 5 tygodni) ale naprawdę czuje sie zdradzona. A oczywiście twierdzi że nic źle nie zrobiła i nawydzierała się znowu za ten jeden raz kiedy wyszło nam dużo za paliwo. Ona biedny głodujący student musiała tyle zapłacić! Ale na taksówkę z zajęć bo się nie chce iść na przystanek to ją stać. Na wino i pizze też. Do tego chyba próbuje mnie naciągnąć bo nagle wyjechała że mam jej oddać za przegląd u mechanika jej taty. Tylko ja sie ich wtedy pytałam czy coś sie należy i powiedzieli że nie. Uporczywie proszę ją o nr do taty ale nie chce mi go dać, bo to niby nie jego sprawa i kasa ma iść do niej. Napisałam jej że albo mi da numer albo sama sie go zapytam jak ją przywiezie ze świąt i już się nie odezwała. Przypadek?

Bilans czwartek

Kawa
Muffinka
Chleb z serem
Ziemniak z masłem


Nerki znowu zaatakowały a lekarz powiedział że nie wie co to jest i musi pomyśleć nad tym.
  • awatar zgłębnik zagłady: @Nieidealna....: Wczoraj mi było niedobrze więc to była jedyna opcja żeby nie zwymiotować :(
  • awatar Nieidealna....: Wredna suka z tej A. Już wiem co ja bym jej zrobiła jakbym ją spotkała. Biedna. Nerki znowu Cię męczą :( :* Trzymaj się :> A co do bilansu to ładnie. Tylko ten chleb z serem bym wywaliła, bo chleb to tylko zapychacz żołądka. Praktycznie zero wartości odżywczych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O tym, że mam większego pecha niż przeciętny zjadacz chleba nawet nie muszę pisać. Niech zepsuta suszarka, blender i samochód który wrócił od mechanika z naprawy za ponad 400 zł i hamulce działają gorzej niż przed mówią same za siebie...

Wczoraj:
tosty z dżemem
ryż, warzywa i kurczak w sosie pieczarkowym
smoothie z banana, truskawek i nasion chia

dziś:
tosty z dżemem
bułka z serem i warzywami
trochę sałatki + tost

pewnie zmęczę jeszcze owoce które kupiłam do smoothie i których nie zużyję w tym celu...
 

 
Cześć

tuż przed świętami życie pilnuje żebym się nie nudziła. Samochód mi się zepsuł na środku drogi i musiałam go zostawić u mechanika. Moje nerki zrobiły wielki come back (!!!) a na to wszystko jeszcze mam pierwszy normalny bardzo bolesny okres od 3 lat...

Ale nie ma co się załamywać. Jeszcze 3 dni zajęć i jadę do domu. Wiem, że tam będą mnie irytować inne rzeczy ale co się wyśpię to moje.

Jedzeniowo tak średnio, bo dotrzymałam tradycji i po wizycie u psychiatry kupiłam sobie lody.

Zastanawiam się nad zapisaniem się do koła naukowego. Bardzo mnie interesują sprawy którymi zajmuje się katedra epidemiologii i zdrowia publicznego (psychologiczno-socjologiczny misz-masz), ale z drugiej strony bardziej wartościowe dla mnie powinno być koło na katedrach stomatologicznych.Tylko mi się żadna specjalizacja jeszcze nie zdążyła jakoś super spodobać bo póki co zajmujemy się głównie teorią.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czy tylko u mnie pada śnieg?

Jeszcze dwanaście zaliczeń i spadam do domu leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Nie mogę się doczekać, bo nadal żyję zmęczeniem po miesięcznej sesji.

Jedzeniowo całkiem dobrze, gotuje sama, sama zmywam, na talerzu mam głównie warzywa i owoce. Niestety nadal nie ruszyłam dupy żeby poćwiczyć ciągle wmawiając sobie, że muszę się pouczyć.
 

 
Dzieńdoberek wszystkim (ptaaaaszki śpiewają, robi się cieeepło <3) Moja zmiana życia na lepsze w toku!

Wczoraj zrobiłam zupę krem z pomidorów i marchwi. Widzicie, gotuje, sama, zdrowo i nawet nie przeszkadza mi że muszę zmywać!

Tak więc wczoraj:
-2 tosty z dżemem słodzonym sokiem jabłkowym x2
-2 suche tosty plus miska zupy krem x2
- herbata z syropem malinowym

trochę monotematycznie i tostowo, ale nie było mnie w domu od 7:30 do 18. I wytrwałam cały dzień bez kawy. Ba, pouczyłam się nawet do północy, wstałam dziś o 6 i zdałam mikrobiologię jamy ustnej. Ćwiczone nie było, bo mi dnia zabrakło.

Właśnie sobie wcinam bułę i idę się uczyć na patomorfologię i spadam na kolejne zajęcia.

Btw dużym plusem przytycia 20kg jest fakt, że moje cycki aktualnie są absolutnie majestatyczne.
  • awatar madefitt: Oby tak dalej ;)
  • awatar a small fucker: haha :D to akurat duuży plus przytycia. u każdego słońce a u mnie szaro :( to niesprawiedliwe :p zapraszam na konkurs
  • awatar Bezpośrednio: Hehe, cycki to jedyny powód, który powstrzymuje mnie przed ruszeniem tyłka :D. Gratuluję zaliczenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zdałam biochemię bez problemu, co tylko dowiodło, że pai profesor uwaliła mnie na drugim terminie za krzywy ryj. Niestety nie mam czasu się tym nacieszyć bo ominęły mnie dwa tygodnie letniego semestru. Czytam właśnie o budowie stawu skroniowo-żuchwowego i zastanawiam się jak ktoś mógł napisać tyle stron na ten temat. Na chirurgii stomatologicznej chyba będę świecić oczami, bo nie zdążę przyswoić wszystkich znieczuleń.

Przy okazji pokłóciłam się ze współlokatorką, która w okresie przed egzaminem spała po 12h i oglądała seriale i narzekała, że życie jest męczące. Teraz zrobiła aferę, że zażądałam 57zł za przejechanie moją torpedą 176km i co gorsza nie zgodziłam się kredytować do połowy marca, bo mój luby dostanie stypendium dopiero w kwietniu. W momencie, w którym stwierdziła, że ja dostaję pieniądze od rodziców i ją nie obchodzi mój głodujący chłopak, z którym mam wspólne konto, doszłam do wniosku że wolę pokrywać koszty dojazdów na zajęcia w całości niż wozić jej zad w cieple i komforcie.
Z racji że nie biorę leków na głowę już od końca listopada to przeżywam wszystko 200 razy intensywniej i zostałam bułą losu.

Zupki chińskie i sosy ze słoika nie zrobiły mi dobrze przez ostatni miesiąc, więc od jutra mam mocne postawienie o siebie zadbać. Fizycznie i psychicznie.
 

 
Trzymajcie kciuki w piątek o 10 bo nie mam 5 tys na warunek :(
 

 
Udało mi sie uwalić 3 z 4 egzaminów. Odpuściłam sobie dwa, żeby zdać biochemię i co? I zbrakło mi czasu na egzaminie.

Przyjechałam do domu na ferie. Z plusów rodzice w końcu kupili mi samochód. Z minusów urolog stwierdził, że mnie nerki męczą bo mój pęcherz opróżnia się tylko do połowy. Dostałam kolejne leki i albo mi przejdzie albo na Wielkanoc mnie zacewnikują :o
 

 
Wykład z mikrobiologii. Profesor K. skupia się raczej na świńskich żartach niż na prowadzeniu wykładu.
P: Wiecie, wy nie bierzcie sobie tych żartów tak do siebie, bo później przychodzi czas anonimowych ocen prowadzących i z roku na rok dziekan ma do mnie co raz większe pretensje. W ankietach macie w tym roku napisać: profesor K. jest jak Jezus Chrystus!
Ja: W sensie pan profesor umie zamieniać wodę w wino?

ba dum tss
 

 
Siadło 20 pytań na 100... :/
 

 
To będzie wpis z serii smerf maruda.

Wrócił mi stan podgorączkowy z okazji moich chorych nerek. Piję syropy na zgagę w takim tempie, że jeszcze trochę i mi zabraknie pieniędzy na jedzenie. W środę zgodnie z przykazaniem nefrologa idę do ginekologa (swoją drogą pierwszy raz na nfz, mam się bać?) na posiewy i inne czary. Jeśli jakimś cudem zdam sesję w pierwszym terminie to spędzę ferie na oddziale. Wizyta u nefrologa miała mnie wyleczyć, a nie utrzymywać w stanie względnej żywotności.

Pokłóciłam się z P. Od miesięcy mu powtarzam, że przestałam czuć się kochana w tym związku i wszystko wróciło do bycia najlepszymi przyjaciółmi, którzy od czasu do czasu się ze sobą prześpią. Wczoraj mu znowu robiłam o to pretensje. Stwierdził, że nie wie co ma zrobić i albo dam mu dokładne wytyczne albo on się nie domyśli. Szlag mnie trafił. Ciężko się starać, jak nie ma się poczucia że jest w tym jakiś cel. Ze ślinienia się do pierścionków zaręczynowych spadliśmy do rangi ludzi, którzy przebywają od czasu do czasu w jednym pomieszczeniu i czasem się pośmieją/coś obejrzą.

Jutro egzamin z fizjologii. Jak banki nie siądą to jestem skończona.

Proszę bardzo, oto mój rzyg emocjonalny. Tymczasem idę dalej próbować utrzymać śniadanie w żołądku.
 

 
Wybaczcie że nie zaglądam tu częściej ale choroba i sesja :c

Byłam u nefrologa i jeśli mi się pogorszy to mam od razu jechać do szpitala. Leczenie zajmie pół roku a ja mam ban na seks na 2 miesiące!

Moja ulubienica z grupy nazwała mnie jeb*** szmatą po tym jak nie zareagowałam na jej pretensje, że ktoś zostawił narzędzia na zlewie. Moje nie były. Miarka sie przebrała i powiedziałam jej że jak jest niestabilna emocjonalnie to polecam terapię albo jebnięcie się książką do fizjo. W zamian ona tylko przy wszystkich sprostowała, że nie nazwałaby tak mojej współlokatorki i ją przeprosiła. I nikt sie słowem nie odezwał. Na kolejnych zajęciach ukradkiem pokazywała mi środkowy palec i miała radochę niczym siedmiolatek. Tak czy siak ciężkie czasy w grupie nadchodzą.

Wracam do biochemii. Jak tylko nerki odpuszczą to wracam do diety i ćwiczeń.
 

 
Moje nerki wróciły na etap nieposłuszeństwa. Poszłam dziś więc do internisty. Okazuje się, że przyjmuje tylko 2h i już jest pełna lista pacjentów. Poszłam zapytać się pani doktor czy mnie przyjmie nadprogramowo. Dostałam opierdol że z takim czymś mam iść do szpitala i jej nie zawracać głowy bo ona ma pełno pacjentów i papierów do wypełnienia (mówi mi, jednocześnie plotkując z jakąś babką). No to ten... nawet skierowania do szpitala nie dostałam, więc chyba zostaje trumna?

Dietowo gówno, bo przytyłam. Ale kolejne da przedmioty zakończone. Jeszcze 3,5 tygodnia i będzie po sesji.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj pierwszy raz od nowego roku zwaliłam bardzo mocno. Był mak pomiędzy zajęciami. W ogóle przez naukę wszystko się rozlazło.

Ogólnożyciowo to uczę się nadal po kilkanaście godzin dziennie. Właśnie będę dalej walczyć z diagnostyką próchnicy. Mam ambitny plan żeby zdać sesję w pierwszym terminie, albo chociaż 3 z 4 egzaminów. Zaczęłam brać magnez bo ręce mi się trzęsą od kawy i nie mam czasu się zapisać do nefrologa. Trochę sobie strzelam tym faktem w kolano, bo jak mnie znowu złapie w trakcie sesji to nic nie zdam.

Kupiłam wczoraj krem BB z Golden Rose na wypróbowanie i pani mi uporczywie próbowała wmówić, że potrzebuję jaśniejszego cienia do brwi. Dałam sobie wcisnąć. I teraz mam za jasny cień... Zerowa umiejętność mówienia nie.
 

 
Powracam z zaświatów. Pochłonęła mnie nauka do ostatniego kolokwium z biochemii. Siedziałam i ryłam po 14h dziennie tylko z przerwami na jedzenie. Ale udało się, mam dopuszczenie do egzaminu.

Dietowo tragicznie bo nawet nie byłam w stanie stwierdzić ile razy karmiłam koty a co dopiero siebie. Ale nie było energetyków! I były warzywa od czasu do czasu. Zawsze coś.

Dostałam się w końcu do psychologa. Pani zaproponowała mi terapię grupową. Za dwa tygodnie mam spotkanie kwalifikacyjne.

To tyle na dziś. Trzymajcie się cieplutko misie, a ja idę zakuwać materiałoznastwo na jutro.
  • awatar Susisävel: Energetyki to zło. Dla mnie już zawsze będą mieć smak zagrożenia z matmy, którą do klasy maturalnej konsekwentnie olewalam, a potem siedziałam po nocach ucząc się do popraw pod koniec semestru :") Teraz lecę na sypanej kawie z 12 łyżeczek. Robię sobie taki kubek, a potem wystarczy wypić kilka łyków i cudowna skoncentrowana kofeina daje ci energię na godzinkę czy półtorej. Polecam ;p
  • awatar Zrzucam płaszcz tłuszczu: Wiem, o czym mówisz. Też siedzę w książkach... Dzisiaj odrobina luzu, a od jutra znowu siedzenie w notatkach... To nie pomaga w dbaniu o siebie :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zjebałam jedzeniowo bo z nudów nad biochemią zjadłam czekoladę. Mama mi kupiła 6 tabliczek -.- cały dzień dziś nad biochemią. Nie mam wam co napisać to był tak doszczętnie nudny dzień. Pokłóciłam się wczoraj z P. Powiedziałam mu, że czuje się jakbyśmy znowu byli tylko przyjaciółmi. Przyznał się, że kochamy sie z oszałamiającą częstotliwością raz na dwa miesiące bo przytył i nabrał strasznych kompleksów. Nie miałam serca zrobić mu kazania o tym, że o takich rzeczach sie rozmawia, a nie udaje że wszystko jest ok.

*postanowienia na najbliższą przyszłość*
-pić, pić jeszcze raz pić
-chcę zacząć jeść min po jednym owocu/warzywie dziennie, a później sukcesywnie podnosić liczbę do 5
-zostać przy 1 kawie dziennie
-jak tylko wyzdrowieję to biorę się za ćwiczenia

*jutro się zważę*

Pozostawiam Was z widokiem na moje seksowne skarpety w lamy!
  • awatar Zostanę Fitnesską: super skarpety ! i zgadzam się z przedmówczynią, teraz możecie popracować razem nad sobą :P
  • awatar Zrzucam płaszcz tłuszczu: Skoro ma takie kompleksy, to najlepszy czas na to, aby spróbował zawalczyć razem z tobą ;) To świetnie cementuje! Jakieś dwa lata temu, kiedy to było się w formie, biegałam razem ze swoim chłopakiem. Super było :D
  • awatar Susisävel: Pozdrowienia znad fińskiej deklinacji :") A skarpety są zajebiste. Chociaż trochę radości w tym smutnym świecie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Moi drodzy (a raczej głównie moje drogie) tym razem mam dla Was pytanie. Mianowicie co robicie jeśli jakaś cizia (rasa jestem-ładna-i-mam-600-followersów-na-insta-więc-wszyscy-to-plebs) wam publicznie docina? Współlokator m dziś powiedział, że takowa przewalała oczami jak odpowiadałam na seminarce i nie mogłam wybrnąć z wątroby (dosłownie!). To już nie pierwszy raz, i o ile mam to gdzieś co ona sobie o mnie myśli, bo nie jest z tych mądrych i światłych ludzi na których opinii mi zależy, tak po prostu no nie mam zamiaru pozwalać żeby ktoś się tak zachowywał. Nie wiem czy jej mam powiedzieć publicznie co o niej myślę czy kazać się odwalć czy co?


A poza tym to wróciłam na uczelnie. Zdałam biochemię chociaż wczoraj się jej uczyłam z gorączką. Prowadzący seminarkę mnie tak skonfundował, że opowiadając o żółtaczkach kazał sobie wyobrazić co jest przed i za wątrobą. Wizja skóry na brzuchu i kręgosłupa jakoś nie pomogła :|. Ale zaliczone, ostatnie ćwiczenia z biochemii ever też nawet na 4,5. Odpoczęłam 3h i siadam do... biochemii. W środę w końcu kolos zbiorczy z seminarek.

Żywieniowo chyba spoko. Zjadłam dziś owsiankę (ze 2 łyżki) zupę ogórkową bez śmietany i jogurt. Pewnie wciągnę jeszcze jakiś owoc i coś na kolację. Nadal robi mi się słabo od czasu do czasu, ale już mnie tak żołądek nie boli.




  • awatar Waleczny grubasek: Ja lubię się kłócić i to mówi samo za siebie XD Jedzenie ładnie - ale mało moim zdaniem :) ale co ja tam wiem, może jakieś warzywko na kolacje ?
  • awatar ToPerfectLi(f)e: Ja bym spróbowała jej dać do zrozumienia, że wiesz co o Tobie mówi i masz to w dupie...Jednak nie jestem w stanie podać Ci jakiegoś teksu w tym celu. Żywieniowo ładnie. Gratuluję zdania i trzymam kciuki za kolejny egzamin ;)
  • awatar zgłębnik zagłady: @Zrzucam płaszcz tłuszczu: ja bym to chętnie zlała, ale jakby mi obrabiała dupę w swoich 4 ścianach, a nie bezczelnie metr za mną. A tych 600 followersów boję się najbardziej :c :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam u lekarza, mam ostre odmiedniczkowe zapalenie nerek. Mam zakaz ćwiczenia i miesięczny plan leczenia. Spędzam 5ty dzień w łóżku i nadal mi słabo jak tylko wstaję. Co gorsza nic nie wiem na seminarium z biochemii a to już pojutrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie zgadniecie kto jest chory. Trzeci raz w przeciągu ostatnich 30dni. Zastrzelcie mnie. Pozdrowienia z grobu. Tfu. To znaczy z łóżka! :/
 

 
Święta, święta i po świętach. Wszystkie dni upłynęły nam na jedzeniu i kursowaniu pomiędzy naszymi rodzinami. Jednak najlepsze chwile to te, kiedy zamykaliśmy się z lubym w pokoju, wtulaliśmy mocno, a koty przychodziły pomruczeć.
Od jutra znowu dietka i nauka biochemii. I rundka po lekarzach.

*ten post miał być dłuższy ale kot zasnął mi na rękach
 

 
Wróciłam dziś do rodzinnego domu. Choinka ubrana, a ja leżę w łóżku i nie mam zajęcia. Z nudów chyba zacznę uczyć się biochemii(sic!). Przypadkiem wpadłam na zdjęcia z czasów jak ważyłam 52kg i wyglądam na nich obłędnie. Co się ze mną stało?!

Tęsknię za pacjentami i zabawą materiałami i fantomami. Nie sądziłam że kiedykolwiek zatęsknię za uczelnią.
  • awatar Anorelia: Ja jak mam wolne to tęsknie bardzo za pracą i ogólnie wyjściem z domu : c, więc nie dziwię się, że tęsknisz za uczelnią. : D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś:
granola z mlekiem
2x kawa
szklanka soku multiwitaminowego
ciastko
bułka
10 mini sucharków
2x wafel ryżowy z twarogiem